Często jednak przeszczepiamy
| |
Często jednak przeszczepiamy w koronie drzewa znacznie star-N/.t\ Już owocujące, a nawet stare. Wtedy stają się one przewodnimi mimo woli, przewodnimi dla nowych odmian. Najczęstszym powodem takiego przeszczepiania jest niezadowolenie z obecnej odmiany. Znam pewnego amatora o „słomianym ogniu", zapala-Jłiwtfo się do każdej nowej odmiany, który prawie wszystkie swoje J II błonie przeszczepia co kilka lat. Widziałem w jego ogrodzie dwudziestoletnią jabłoń, która była już cztery razy przeszczepiana, co Jest oczywistą przesadą. Widziałem też w Australii, na Tasmanii, cały duży sad, który był pięć razy przeszczepiany, ale miał prawie 100 lat. W klimacie Imrdzo łagodnym, niezwykle sadownictwu sprzyjającym, przeszłe dziewięćdziesięcioletnie drzewa po prostu tryskały zdrowiem. W ciągu tak długiego czasu zmieniają się gusty na odmiany, zmienia się moda. Jeśli odmiana wyszła z mody, nikt jej nie chce kupować, a przynajmniej płacić za nią wysokich cen. Są dwie drogi do wyboru - albo wykarczować drzewo i zasadzić na jego miejsce inną odmianę, albo przeszczepić stare drzewo na inną odmianę. Druga droga prędzej prowadzi do celu, bo przeszczepione duże drzewo już na czwarty lub piąty rok może dać 100 lub 150 kg owoców. Gdybyśmy na tym miejscu posadzili młode drzewko, dałoby ono w najlepszym przypadku 20-30 kg owoców. Na Tasmanii wymyślono nawet specjalny sposób przeszczepiania starych drzew, aby jak najszybciej dawały pełny plon, taki jak przed przeszczepieniem. Jest to metoda zwana tasmańską albo j eżozwierzową, gdyż przeszczepia się nie główne konary, lecz każde z ich drobnych odgałęzień z osobna.
| |