| ROBINSON CRUSOE BEZ EUROPEJSKICH |
|
| | ROBINSON CRUSOE BEZ EUROPEJSKICH ZAPASÓW Gdy Robinson Crusoe dopłynął z zatopionego statku do bezludnej wyspy, wielkoduszność pisarza zaopatrzyła go na pierwsze miesiące w żywność z tego statku uratowaną, broń palną do upolowania zwierzyny oraz nasiona ryżu i jęczmienia do zapoczątkowania ich uprawy. Widocznie autor tej opowieści, Daniel Defoe, nie wierzył, by jego bohater mógł przeżyć z darów samej przyrody, nawet w klimacie południowym. A przecież musiał być taki okres w historii Ziemi, kiedy człowiek pierwotny żył głównie z darów przyrody, między innymi z owoców różnych gatunków drzew, nie znając jeszcze ani pasterstwa, ani uprawy roślin. Orzechy zamiast mięsa Gdyby Robinson wylądował na bezludnej wyspie gdzieś na Morzu Czarnym, a nawet Śródziemnym, miałby bardzo duże trudności w wyżywieniu się tym, co mogłaby ofiarować mu nie tknięta, nie zmieniona przez człowieka przyroda. Bez broni nie mógłby liczyć na stałe zaopatrzenie w mięso, źródło białka. Wiosną wybierałby pewnie jaja z gniazd ptasich. Latem nie brakowałoby mu witamin: borówki brusznice i czernice, dzikie inuliny i jeżyny, poziomki, a potem dzikie wiśnie, czereśnie i śliwki, gruszki i jabłka stanowiłyby smaczny deser, ale nie główne, dujące siłę do pracy dania. | | |